fbpx
Agata Jakóbczak
Jak kończyć wystąpienie
Kategoria: Wystąpienia Publiczne
„Jak ja nie lubię tych wystąpień publicznych” – myślała Anna, stojąc na scenie. Jej prezentacja na konferencji zbliżała się właśnie do końca. Ufff… jakoś poszło, zaraz będzie po wszystkim… – kołatała się jej w tyle głowy pocieszająca myśl.

To była niezła prezentacja, lecz koniec….żałosny. O ostatnie zdania Anna wymamrotała pod nosem, z tej radości, że koniec wreszcie nadszedł. Mina i postawa wyrażały ulgę. Ostatnie zdanie: ” to by było na tyle, dziękuję Państwu za uwagę…” Anna wymamrotała w pośpiechu, wycofując się już w stronę wyjścia ze sceny. Cały efekt prezentacji prysł.

Stop! Nie uciekaj!
Zakończenie prezentacji jest równie ważne jak początek. I nie chodzi tylko o przekaz, ale też o mowę ciała i mimikę twarzy. Koniec wieńczy dzieło – mówi przysłowie. Wytrzymaj do końca w „postawie mówcy”, pokazującej, że dobrze i pewnie czujesz się na scenie. Nie opuszczaj ramion, nie uciekaj, wypowiadając ostatnie zdania. One muszą wybrzmieć. To z tym ostatnim przekazem chcemy pozostawić odbiorcę. To właśnie puenta- ciekawa, dowcipna, przewrotna- sprawi, że Twoje wystąpienie publiczne zostanie zapamiętane i spełni swój cel.

Co na koniec wystąpienia?

  • Krótkie podsumowanie najważniejszej myśli, zgodnie z regułą PPP. Na początku Powiedz, co chcesz powiedzieć, w rozwinięciu Powiedz to, i na końcu Powtórz, co powiedziałeś. Krótko i treściwie.
  • Wezwanie do działania ( zaproszenie do wejścia na stronę internetową, do zakupu, do odwiedzenia sklepu, etc.)
  • Puentą może być dowcipny filmik, hasło, czy cytat, podsumowujące prezentację.

…I jeszcze jedno…
„Always finish big”. Mówi Garr Reynolds, guru prezentacji I wystąpień publicznych. Radzi, aby na końcu jeszcze wzmocnić przekaz, zaskoczyć czymś widza, przytrzymać jego uwagę – ciekawym zdaniem, fascynującą fotografią na ostatnim slajdzie, dowcipem, krótka opowieścią. Zamiast pocieszyć widownię, mamrocząc: „To by było na tyle” , zaskocz ją puentą: “A, I jeszcze jedno…”

Agata Jakóbczak
Pomagam nadawać słowom moc. Uczę, jak przekonywać do projektów. Opowiadam o analogowym świecie początków reklamy. Trzy w jednym. A tak naprawdę więcej.

Media, reklama, wystąpienia publiczne to moja pasja i praca- od ponad 20 lat. Moje życie zawodowe to kolejne medialne projekty. Jako producentka filmów reklamowych. Agentka Gwiazd. Współtwórczyni portalu dla kobiet. Autorka książek… i wiele innych. Jestem akredytowanym trenerem PRINCE2 – metodyki zarządzania projektami.

Zobacz inne artykuły

O wizerunku trochę mniej poważnie…

Dziś będzie nieco przewrotnie i żartobliwie na temat wizerunku. Wszyscy dobrze wiemy, że żeby znaleźć pracę, sprzedać produkt czy przekonać klienta do współpracy, powinniśmy odpowiednio wyglądać: mieć dobrą sylwetkę, odpowiednie ubranie, właściwą fryzurę. Czasem jednak, żeby odnieść sukces, na przykład w reklamie, potrzebne są inne atrybuty…

Kto ma nas szkolić?

Na jednym z blogów, dotyczących szkoleń medialnych, znalazłam opinię, która mnie zafrapowała: Otóż, zdaniem autora, znani dziennikarze są gorszymi trenerami dlatego, że szkolenia medialne nie są ich jedynym źródłem dochodu. Natomiast nieznani szerszej publiczności trenerzy są dobrymi trenerami, bo nigdzie indziej poza szkoleniami nie zarabiają…Cóż, pozwolę sobie polemizować z tą tezą.

Przychodzi gość do telewizji…

Wystąpienia w mediach przeważnie budzą lęk. Paraliżuje nas wizja rozmowy z dziennikarzem przed kamerą, jeszcze bardziej- wizyta w studiu i wystąpienie na żywo. Wiele osób, gdy pojawia się możliwość dostępu do mediów, możliwość wypromowania siebie lub swojej firmy, poddaje się walkowerem. – Nie dam rady, nie umiem, nie mam nic do powiedzenia…. Kolega lepiej to zrobi…